poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Taborety z plastra drewna

Witam

Ten rok jest dla mnie bardzo twórczy. Zrobiłam już sporo rzeczy a jeszcze trochę przede mną ;) Od dawna chciałam mieć takie fajne taborety, które zgrają się z moim zeszłorocznym pniakiem stoliczkiem. Podczas przywozu drzewa na zimę, wpadł mi w ręce wspaniały bukowy pniak. Wielkością idealny na krzesełka. W ruch poszła piła, która przecięła mi go na pół. Przez miesiąc krążki schły na świeżym, lecz zacienionym miejscu, by zbytnio nie popękały od słońca. Potem w ruch poszło dłuto i okorowałam je.


  Następnym etapem było szlifowanie. Nie zrobiłam tego idealnie, widać na  zawoskowanych pniakach wcinki, ale szczerze mówiąc nie przeszkadza mi to.

Kolejny etap  był już bardziej  skomplikowany i potrzebowałam pomocy. Kombinowałam  z nogami.
U mnie w mieście nie dostałam gotowych, zamawiając  musiałabym czekać ( a oczywiście ja tego chciałam uniknąć ). Myślałam co mogłoby je zastąpić -  style do łopaty ! Bingo ! Suche, w miarę proste, odpowiednia grubość ...i koszt śmiesznie niski :)

Razem z mężem, wykonaliśmy otwory w plastrach i przy pomocy kleju do drewna ( nie pamiętam firmy, ale używany przez stolarza do klejenia ) zamocowaliśmy nogi.
Jak widać wcześniej popełniłam mały błąd i zawoskowałam plaster, jednak udało się go dobrze odpylić  i jeszcze raz naniosłam ciemny wosk. 


Krzesełko białe dostało nóżki do połowy wymalowane białą kredową farbą Casa Blanca.
Siedzisko natomiast dostało cienką warstwę farby oraz lekko je przetarłam, by wydobyć kolor drewna. Całe krzesełko zostało pokryte bezbarwnym woskiem.



Taborety są dosyć wysokie , mają 40cm. Więc śmiało mogą służyć też jako stoliki kawowe.








Pozdrawiam, Marta

wtorek, 2 sierpnia 2016

Rodzinna komoda

Witam

Obiecałam, że wrócę z nowym postem, i wracam.. nie mogłam już dłużej czekać ;) Rodzinna komoda... dlaczego tak ją nazwałam ? Bo  zrobił ją mój brat gdy  miał ok 14 lat .... tak, własnoręcznie kleił elementy ( przeznaczone na płot ), szlifował, montował. Szuflady są bez prowadnic - nie ma co wymagać tego od dziecka ;) - a zaznaczę, że było to 15 lat temu . Pomalowana jakimś miętowym lakierem - kolor nawet ok, ale połysk już nie do końca. Wytaszczyłam ją z  piwnicy, bo nie raz już była spisana na straty. Nie było z nią wiele pracy - trzeba było tylko dobrze umyć, wykręcić uchwyty i zaszpachlować  pozostałe dziury i zabrać się do malowania.
Postanowiłam środek także pomalować - i ze względów estetycznych oraz dla odświeżenia.






Szuflady  w środku pomalowałam białą Casa Blancą - to samo zrobiłam z bokami komody.

Fronty szafek dostały kolor Gris - teraz dostępne również w pojemności 0,5l ! Cała gama kolorów ;)



Na fronty drzwiczek dodałam także kolorem French Grey mniejsze prostokąty - by dodać trochę głębi. Tym samym kolorem pomalowałam także płaską część szuflad.Środek szafki, dla kontrastu pomalowałam  kolorem Mint Cream. Całość zawoskowałam dwa razy.











Pozdrawiam, Marta

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Metamorfoza stołu

Witam

Zostałam posiadaczką pięknego starego stołu, takiego o którym zawsze marzyłam , na dodatek rozkładanego ( po rozłożeniu  ma 180/110 cm ). Stan techniczny dobry, nie kwiekotał się, jednak wizualnie sami widzicie - jak się okazało, trzy warstwy farby i najłatwiej było tylko ściągnąć tą białą, bo pozostałe dwa brązy to była syzyfowa praca




Blat wyczyszczony do zera, początkowo miał być zostawiony jasny, jednak biała szpachla  zadecydowała, że  będzie inny kolor - bałam się ją wydłubywać, bo nie wiedziałam co się stanie.

 O ile z blatem nie było bardzo dużo roboty -  tylko 8h szlifowania, tak cała reszta dała mi we znaki.  Nie było mowy o szlifowaniu stołu papierem do surowego drewna, farba jak dla mnie to najgorsza olejna. Użyłam środków chemicznych do ściągania farby. Robiłam to na zewnątrz wg zaleceń na opakowaniach. W sumie czyściłam go 20h - nie, nie żartuję ...była to mozolna praca bo jak już wspomniałam lakier był okropny.


Jedynie szersze deski mogłam przeszlifować szlifierką, ale to też po uprzednim ściągnięciu farby, bo papier ścierny momentalnie zapychał się farbą.



Po dokładnym oczyszczeniu, odtłuszczeniu, przystąpiłam do najprzyjemniejszej części - malowania. Nogi pomalowałam białą Casa Blancą i pokryłam woskiem bezbarwnym.


Blat zawoskowałam barwiącym woskiem, który najbardziej mi się kolorystycznie spodobał - przydymiony dąb.
Stół nie jest idealnie gładki, nie chciałam go zrobić na " sklepową nowość " jak ja to nazywam. Ma być na nim widać, że jest bardzo stary - bo raczej jest, nie ma w nim ani jednego gwozdzia lub śrubki.

A już niedługo zapraszam Was na kolejną metamorfozę .







Pozdrawiam, Marta

czwartek, 21 lipca 2016

Różowo ...

Witam

Lato w pełni, trochę cicho na blogu ale nie oznacza to, że nic nie dzieje się u nas. Ja rozpoczęłam kilka projektów, które oczywiście jak tylko ukończę pokaże je tutaj. Już jutro dojdzie do mnie wspaniała duża przesyłka, druga rzecz jest w trakcie robienia, więc zaglądajcie do nas koniecznie -  bedą to duże projekty.
Dziś natomiast, chciałam Wam pokazać moje małe przedmioty, których używam na co dzień. Rzeczy proste, ale przyjemne dla oka.
Tym razem dominuje biel i róż, z dodatkami złota.

Od zawsze marzyło mi się, by zrobić sobie taką "deskę " która będzie moją ozdobą, ale także tłem do zdjęć, które robię dosyć często. Kupiłam w markecie budowlanym drzwiczki żaluzjowe, i pomalowałam dwoma kontrastującymi kolorami, wykonując tradycyjne przecierki. Ostatniego słowa co do nich nie powiedziałam jeszcze, prawdopodobnie dalej będę je postarzać.

Nowego koloru nabrał także drewniany pojemnik w pięknym pastelowym różu, oraz wielki spinacz, który dostał także złotego koloru - pamiętacie, że Autentico posiada wspaniałe farby metaliczne?

Malutka kasetka została pomalowana jasnym szarym Gris, oraz także złotą farbką.









Pozdrawiam, Marta

środa, 22 czerwca 2016

Pastelowe serduszka

Witam

Chciałam Wam dzisiaj pokazać, że czasem zwykłe małe przedmioty mogą  być idealnym prezentem, ozdobą i rzeczą która cieszy oko. Małe  drewniane  serduszka pomalowałam farbami kredowymi, przetarłam im lekko ranty ( tak by to drewno lekko było widoczne ) i zawoskowałam. Proste i szybkie dekoracje mam gotowe.






Pozdrawiam, Marta